Kana, lat 3.
środa, 13 lutego 2013
poniedziałek, 11 lutego 2013
Historia Luny...
Od Luny
Straciłam pamięć .Ostatnie co pamiętam to...to : Było późno, przechadzałam się po lesie. Nagle zobaczyłam cień wilka za sobą, powiedział on:
-Kolejny odmieniec...Skrzydlata...-Nie zdążyłam się odwrócić. Nagle poczułam przeszywający ból. Zemdlałam. Ocknęłam się na polanie. Głowa dalej bolała mnie od uderzenia. Obok mnie stały jakieś wilki. Jedna wilczyca powiedziała:
-Witaj jestem Czoti. Alfa watahy na której jesteś terenie.
-Ja...Eee. Przepraszam, nic nie wiedziałam .
-Och, no przecież teraz się ocknęłas Opatrzyliśmy ci rany.
-Dziękuje.
-Czy chcesz dołączyc do naszej watachy?
-Tak. bardzo dziękuje.
-Jak się nazywasz.
-Luna.
-Ładne imie.
-dziękuje (próbowałam wstać)
-Pomogę ci (odsunęłam się)
-Nie! sama sobie poradzę
-Nie bądź taka samodzielna-jestes ranna
-No niech będzie .(Czoti pomogła mi wstać).
Teraz jestem tu Betą. Mam przyjaciół i wspaniałego partnera - Selwado.
Straciłam pamięć .Ostatnie co pamiętam to...to : Było późno, przechadzałam się po lesie. Nagle zobaczyłam cień wilka za sobą, powiedział on:
-Kolejny odmieniec...Skrzydlata...-Nie zdążyłam się odwrócić. Nagle poczułam przeszywający ból. Zemdlałam. Ocknęłam się na polanie. Głowa dalej bolała mnie od uderzenia. Obok mnie stały jakieś wilki. Jedna wilczyca powiedziała:
-Witaj jestem Czoti. Alfa watahy na której jesteś terenie.
-Ja...Eee. Przepraszam, nic nie wiedziałam .
-Och, no przecież teraz się ocknęłas Opatrzyliśmy ci rany.
-Dziękuje.
-Czy chcesz dołączyc do naszej watachy?
-Tak. bardzo dziękuje.
-Jak się nazywasz.
-Luna.
-Ładne imie.
-dziękuje (próbowałam wstać)
-Pomogę ci (odsunęłam się)
-Nie! sama sobie poradzę
-Nie bądź taka samodzielna-jestes ranna
-No niech będzie .(Czoti pomogła mi wstać).
Teraz jestem tu Betą. Mam przyjaciół i wspaniałego partnera - Selwado.
Historia dołączenia do watahy...
Od Selwado
Mrok onieśmielał moją duszę jeszcze bardziej. Wiedziałem jednak, że nie mogę się poddać. Muszę iść dalej, ku przeznaczeniu. Noc stawała się gnać ku porankowi, więc ma podróż niedługo miała dobiec końca. Stąpając po kruchych głazach począłem nasłuchiwać. Z niedaleka dochodziły do mnie szmery, jakby rwąca rzeka, a raczej potok. Tak, teraz już wiem, to był Potok przyjaźni. O czy to ja? A, słysząc ów łkanie wezbranych wód skierowałem się w ich stronę wiedząc, że doprowadzą mnie do jakiejś watahy. Zmierzałem na południowy – wschód, więc idąc w prostej linii doszedłbym do Lasu przeznaczenia, ale musiałbym jeszcze pokonać duże jezioro, będące centrum terytorium watahy Srebrnych Snów. Po niedługim czasie, kiedy to jeszcze łuna światła słonecznego była ukryta za horyzontem, dotarłem do brzegu potoku. Spragniony wziąłem kilka łyków wody i rozejrzałem się. Jakby nie patrząc, stojąca w oddali, smukła wilczyca beztrosko wpatrywała się w gwiazdy. Od razu oczarowała mnie swoją urodą. Widać jednak było, że nie jest to taka łatwa sztuka. Po jej wyglądzie można było stwierdzić, iż zna się na sztukach walki i pewnie z chęcią wypróbowała by je na takim mięczaku jak ja. Wziąłem się jednak w garść i podszedłem bliżej. O dziwo wilczyca nie była aż taka straszna i zdradziła mi nawet swe piękne imię – Luna. Gdy zapoznaliśmy się lepiej po krótkiej rozmowie zaprowadziła mnie do Wilczego wzgórza, skąd rozciągały się piękne widoki przy wschodzie słońca. Od tamtej pory razem żyliśmy w tej watasze. Zostaliśmy nawet parą, która liczy zaledwie parę tygodni. Wiem jednak, że przetrwa ona wiele smutków i radości. Tym chyba zakończę już moją opowieść, jak trafiłem do tej jeszcze niewielkiej, ale wspaniałej watahy Srebrnych Snów.
środa, 6 lutego 2013
Nowe oblicze
Aby przybliżyć was do świata wilków, zaprezentuje wam ich pełne wiary odgłosy:
Życzę miłych wrażeń!
niedziela, 3 lutego 2013
Hymn watahy
Z przyjemnością mogę oznajmić, iż wataha Srebrnych Snów od tej pory ma własny hymn:
Mam nadzieje, że spodoba się wam ta nowość.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
